
_______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
10 VIII 1999 - 17 X 2006

Naja czyli Kobra , całe życie oddała swojej pasji - polowaniu na
wszystko co się rusza .
Swoim ostrym nieprzekupnym charakterem zjednała nasze serca , będąc zawsze w pogotowiu oddana domowi , nigdy nie okazała drążącego i zżerającego ją bólu jak przystało na twardego AST-a .
Wydała na świat sporą gromadkę Championów , zajmując należne sobie miejsce w naszej pamięci , co krok dając wyraźne znaki w rysach i budowie kolejnych pokoleń , że nadal żyje i cieszy nasze oczy .
_________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
21 X 1999 - 21 IX 2009

Vito urodził się dla wypełnienia wielkiej misji - pokazywać na co dzień
swoim postępowaniem jaki charakter , duszę i rozwagę miały sznaucery protoplaści
a nie dzisiejsze "pudelki" .
Dzięki jego pomocy mogliśmy wychować wiele pokoleń pięknego potomstwa , kariera wystawowa nie zawróciła mu w głowie mimo że na 100 wystaw 80 razy stał na "pudle" , wiele razy wygrywając począwszy od "klubówki" do zwycięstwa Słowacji i zdobywając championaty .
Dołączył do swojej największej miłości życia , którą była Naja (powyżej) - to była suczka w której zakochał się (jak tylko podrósł) od pierwszego spojrzenia , jako rówieśnicy rozumieli się od szczenięctwa bez słów .
Zapraszamy do kliknięcia na ten napis to będzie można zobaczyć stronę z wynikami i galerią zdjęć jaką miał za życia .
Wiemy że nigdy nie odejdzie od naszego boku , nawet jabłoń pod
, którą jest pochowany , mimo pory roku gdzie całe drzewko spało już na zimę ,
tylko nad nim wypuściła i rozwinęła z pączka piękny kwiat .

________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
28 I 1995 - 16 III 2011

PRZYJACIEL - MARS - MANIEK - MANIUTEK
16 lat i 2 miesiące - tyle zaszczycał nas swoją przyjaźnią na
tym świecie ,,,,,,,,,
.... Przyszła pora wieczornego spaceru , - - słowa męża - " chodź pożegnaj się
bo czeka " .
Odchodził spokojnie , patrząc w oczy. Ostatni spacer przez Tęczowy Most. Marsiu czekaj na nas.
Zapraszamy do kliknięcia na ten napis to będzie można zobaczyć stronę z wynikami i galerią zdjęć jaką miał za życia .